Co Ty Na To?

czas na działanie

19 sierpnia 2019
Rozpoczęliśmy kolejny etap przygotowań do …, no dobrze czas zdradzić nasz cel, którym jest start w zawodach tzw. pełnego Iron Man. Miejsce wybrane czas startu również, mamy także bazę noclegową więc klamka zapadła i bierzemy się do ciężkiej pracy. Przed nami zawody dla prawdziwych twardzieli, cztery kilometry pływania, sto osiemdziesiąt pedałowania i pełny maraton. Wyzwanie naprawdę duże, więc należy podejść do tego w pełni profesjonalnie i pracować nad ciałem, duchem oraz umysłem. Z uwagi na fakt, że zawody odbędą się w gorącym klimacie to wybraliśmy do trenowania miejsce gdzie panują podobne warunki klimatyczne. Oczywiście wokół jest mnóstwo wody, to przecież wyspa i to jaka – Majorka bo o niej mowa, to miejsce bardzo popularne wśród triathlonistów. Piękne trasy rowerowe z
13 sierpnia 2019
W dniu 9 marca 2019 roku dwu osobowa Polsko – Niemiecka ekspedycja zdobyła jako jedyna w tym dniu Mount Kerkis , najwyższy szczyt greckiej wyspy Samos. Było to prawdopodobnie pierwsze w historii zimowe Polsko-Niemieckie wejście na tą monumentalną górę. Szczyt Kerkis wyłania się z otchłani lazurowego morza egejskiego i niczym strzelisty pomnik stworzony przez Herę sięga błękitu nieba. To zapewne tutaj mityczni Bogowie popijali ambrozję i toczyli długie dysputy dotyczące podziału władzy oraz świata.  W Celu zdobycia  boskiej góry wczesnym rankiem zdecydowałem się, że to właśnie w tym dniu moja stopa stanie na szczycie Mount Kerkis. W wyprawie zdecydował się towarzyszyć mój niemiecki kolega 65 letni Bern. Mój współtowarzysz to doświadczony podróżnik oraz trekker. Bern zwiedził ponad sto krajów i
04 sierpnia 2019
Mój dwunasty maraton poza Ojczyzną zdecydowałem, że odbędzie się w Rosji. Chciałem zmierzyć się nie tylko z dystansem ale i z stereotypami, którymi na co dzień posługujemy się mówiąc o tym kraju oraz jej mieszkańcach. Jak Rosja to Moskwa, pomyślałem, że muszę przebiec przez Plac Czerwony. Tak oto w październiku, po długich przygotowaniach i formalnościach związanych z podróżą, w tym uzyskaniu wizy, wreszcie wsiadłem na pokład samolotu. Przewoźnikiem był Aerofłot i muszę śmiało powiedzieć, że jakość obsługi była najlepsza jaką kiedykolwiek widziałem, a latałem już wieloma liniami. No i jeszcze te stewardesy. Oni chyba je dobierają tak jak żołnierzy paradujących w Dniu Zwycięstwa. Nienaganny strój i sylwetka oraz nie schodzący z twarzy uśmiech i serdeczność. Po wylądowaniu w Moskwie, kolejny
30 lipca 2019
Miało być krótko, a będzie jak zwykle :) Podsumowanie startu w Rawie Mazowieckiej, triathlon na dystansie olimpijskim. W planie startowym ustalonym z Marcinem na rok 2019 tych zawodów miało nie być. Zapisałem się pod wpływem impulsu i bez analizy, jak to wpłynie na przygotowania do wrześniowego maratonu w Berlinie. Grymas trenerskiego niezadowolenia na twarzy Marcina sugerował, że ten start wpasował się jak pieprz do zupy owocowej. Po 1/2 IM miała być regeneracja i ukierunkowanie na Berlin. Tłumaczyłem sobie, że to będzie start na luzie, rekreacyjny więc na nic nie wpłynie. Trener sugerował, żeby odpuścić, żona sugerowała, żeby odpuścić i wszystko układało się w konfiguracji na „nie”. Ale ja brnę dalej. W końcu dostałem mocniejszy sygnał z samej góry „upadłszy” na
25 lipca 2019
5 dni do startu dystansu olimpijskiego w Rawie Mazowieckiej. Duże chęci na start. Podchodzę do tych zawodów bez spiny i bez napięcia. Nie, żebym odpuszczał, ale nie robie założeń czasowych czy planu na życiówkę. Chcę przede wszystkim osiągnąć bezstresowy luz, zadowolenie z zabawy połączone z opanowaniem i skupieniem. Może się zadziwię efektem :) W sumie to trening kierunkuje się już w stronę wrześniowego Berlin Marathon, ale siłą rozpędu po 1/2 IM czuję się w niezłej formie do TRI. Rawę Mazowiecką wspominam bardzo dobrze z zeszłorocznej zabawy na 1/10. Fajne miejsce, atmosfera zawodów kameralna, prawie rodzinna, organizacyjnie wszystko na poziomie. W dodatku to nasze regionalne zawody, wiec „wypada” wziąć udział. Dodatkowa atrakcja dla mnie to pierwsza okazja do ścigania się z
20 lipca 2019
Czas się ruszyć. Ponad tygodniowa regeneracja po starcie. Jeszcze w czwartek i piątek mnie rwało, żeby zrobić już jakąś jednostkę ale Rozsądek i zalecenia trenerskie nakazywały jednak odpoczynek. W sobotę szala się przechyliła w drugą stronę i zaczęło mi się nie chcieć. W niedzielę miał już być bieg, ale wyspać się przecież też się należy, więc przełożyłem na poniedziałek. Tu okazało się, że między pracą, kilkoma sprawami, obiadem i kolacją nie znalazła się godzinka na planowy rower. No ale przecież odrobię raz dwa, świeży jestem, to we wtorek raniutko rower, wieczorem basen i wskakujemy na tory treningowe. Wtorek. Poranny budzik... No i proszę organizm za długo odpoczywał i się buntuje. Dawno nie miałem takiego lenia do treningu. Pol godziny po
20 lipca 2019
Po długich, ciężkich i mozolnych przygotowaniach Sarna Team postanowił stawić czoła nowemu wyzwaniu . Czy podołamy w zmaganiach tytanów ? Czy zdołamy osiągnąć zamierzony cel? Chyba każdy z nas zastanawiał się nad tym zanim usłyszeliśmy sygnał do startu. Z pewnością Marcin czyli startująca część naszego teamu  przeżywał moment przed startowy inaczej, to przecież On musiał przepłynąć półtorej kilometra , przejechać rowerem czterdzieści i przebiec dychę. Ja przeżywałem start z pozycji wspomagającego członka ekipy, nie znaczy to wcale, że serce nie podskoczyło mi do gardła kiedy tłum atletów wskoczył do wody i zaczął w szaleńczy sposób łopotać rękami o taflę jeziora. Nasz start w zawodach 1/4 Iron Man był zaplanowanym preludium do  większego wydarzenia o czym mam nadzieję napiszę w niedalekiej
20 lipca 2019
Dzień po ukończeniu dystansu 1/2 IM. Nogi lekko obolałe a głowa senna. Ale wszystko dobrze. Spodziewałem się, że będę bardziej rozsypany. Pierwsze wrażenie na starcie po przyjrzeniu się uczestnikom to takie odczucie, że wszyscy są mocniejsi niż ja. Pewność ruchów, humory, śmiechy, lata treningów i startów wyryte na twarzach… Już przy wprowadzaniu rowerów do strefy poczułem się jak brzydkie kaczątko z moją dosyć podstawową, lekko sztukowaną kolarzówką i kaskiem z drugiej ręki, wchodząc obok człowieka z turboodrzutową czasówką. Kaski, buty, rowery, bidony. Dookoła wyścig zbrojeń. Wiem, że dużo pracowałem i czuję swoje możliwości, ale jednak takie poczucie, że ja jednak dopiero trzeci raz w życiu na belce startowej raz po jednej 1/10 IM i raz olimpijce a tu takie asy
05 lipca 2019
2 dni przed pierwszym startem na dystansie 1/2 Iron Man. Ciężko pracowałem, wykonałem chyba 95% planu treningowego, były dni, że chciało mi się wykonać cały dystans zawodów już podczas niedzielnych treningów… obiektywnie patrząc jestem przygotowany. Pół roku szykowałem ten start. Marcin rozpisywał treningi, pełne wsparcie żony, dzieci i przyjaciół. Chyba niewiele więcej można było zrobić na tym poziomie amatorskiego sportu. Fakt, że rozgałęzienie biegania na triathlon przyszło dosyć niedawno, no ale z drugiej strony wskakiwanie w nieznane obszary to nie pierwszyzna. A jednak w żołądku coś łaskocze, nad głową przelatują czarne chmury, a na każdej z nich siedzi jakiś potworek i podszeptuje różne wątpliwości. Postaram się najpierw uchwycić te podszepty, żeby móc je jakoś zracjonalizować i zmierzyć się z nimi.

BLOG