Co Ty Na To?

czas na działanie

Czas się ruszyć. Ponad tygodniowa regeneracja po starcie. Jeszcze w czwartek i piątek mnie rwało, żeby zrobić już jakąś jednostkę ale Rozsądek i zalecenia trenerskie nakazywały jednak odpoczynek. W sobotę szala się przechyliła w drugą stronę i zaczęło mi się nie chcieć. W niedzielę miał już być bieg, ale wyspać się przecież też się należy, więc przełożyłem na poniedziałek. Tu okazało się, że między pracą, kilkoma sprawami, obiadem i kolacją nie znalazła się godzinka na planowy rower. No ale przecież odrobię raz dwa, świeży jestem, to we wtorek raniutko rower, wieczorem basen i wskakujemy na tory treningowe.

 

Wtorek. Poranny budzik... No i proszę organizm za długo odpoczywał i się buntuje. Dawno nie miałem takiego lenia do treningu. Pol godziny po budziku udało mi się przewalczyć wyjsście z łóżka. Stroje kolarskie gdzieś się pochowały. W głowie ulice pełne spalin, tirów i wszystkiego co straszne czeka mnie na szosie. Wziąłem górala i pojechałem w las. Trening był wolny, ciężki, noga słaba i jak tylko mocniej przycisnąłem, to niedobrze mi było... Trzeba będzie organizm ustawić do pionu. Szybko się drań rozleniwił.

 

Przypomniałem sobie jak zaczynałem biegać i było bardzo ciężko codziennie, i przychodziły nawroty zwątpienia, niechęci, lenistwa, ważniejsze rzeczy do zrobienia, oszukiwania siebie, odkładania na jutro... wszyscy to znamy z różnych dziedzin. Każdy, kto coś osiągnął zmagał się z takimi dniami, etapami, chorobami, przerwami, załamaniami, trudnymi sytuacjami ale parafrazując mądre księgi i Rockiego Balboa z VI części :) - upadają wszyscy, ale wygrywają Ci, którzy potrafią wstać i z uporem trzymać się na ringu.


 

Z błahej kwestii przerwy regeneracyjnej, poprzez przywołanie kilku wspomnień, zrobiło się dosyć wzniośle, ale to tylko lekka podbudowa. Liczą się codzienne, proste działania. Znowu wrócę do korzeni. Czy się chce czy nie, czy jest siła czy nie, cokolwiek by mi myśli podpowiadały, żeby się wymigać to bezwarunkowo wychodzę na trening. Samo wyjęcie z domu już działa. Zostawiam sobie rezerwę rozbiegową w głowie na ten tydzień. Nie myślę o mocnych jednostkach. Spoko. To jest poziom amatorski. Nigdzie się nie spieszę. Najwyżej trochę wolniej, najwyżej potruchtam, coś podzielę na odcinki i po każdym odcinku odpoczynek. Rozbujam to i bawimy się dalej. Życzyłbym sobie tylko takich problemów w życiu :).


 

RPJ

 

Dzień, w którym się bardzo nie chce...

20 lipca 2019